Szukanie zaawansowane
Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach - ZAPISZ SIĘ
Podaj swój E-mail:
Śmierć właściciela firmy transportowej
Spośród ok. 24 tys. polskich przewoźników ponad 75 % prowadzi działalność gospodarczą jako osoby fizyczne na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej. Warto zdać sobie sprawę z faktu, że w przypadku śmierci właściciela firmy może ona w krótkim czasie przestać istnieć, powodując, że wieloletni wysiłek wielu osób może pójść na marne.
Ze statystyk wynika, że w Polsce na podstawie wydanych licencji na transport drogowy towarów funkcjonuje ok. 19 tys. firm transportowych prowadzonych w formie jednoosobowych przedsiębiorstw. Stanowi to ponad 75 % wszystkich polskich przewoźników. Część z nich stanowią małe jednoosobowe firmy posiadające tylko jeden pojazd ciężarowy (tzw. samozatrudnieni kierowcy posiadający własną licencję), jednak wiele z nich posiada niejednokrotnie tabor liczony w dziesiątki i setki pojazdów oraz zatrudnia setki osób, kierowców, mechaników i personelu administracyjnego.
Większość z właścicieli tych firm nie przewiduje skutków swojej śmierci i nie przewiduje toku wydarzeń w takim przypadku, nie pisząc w ogóle takich scenariuszy. Świadczy o tym również stosunkowo niewielka liczba testamentów pozostawianych w Polsce przez spadkodawców. Jednocześnie jednak większość z polskich przedsiębiorców chciałoby możliwie bezboleśnie i płynnie przekazać swoją firmę spadkobiercom, najczęściej najbliższym członkom swojej rodziny (np. dzieciom). Warto wiedzieć, że brak odpowiedniego zaplanowania strategii w tym zakresie może spowodować, że w przypadku śmierci właściciela firmy transportowej może ona w krótkim czasie w ogóle przestać istnieć, a wieloletni wysiłek wielu osób może nagle pójść na marne.
Wygaśnięcie licencji
Specyfiką firm transportowych jest wymóg posiadania licencji na wykonywanie transportu drogowego towarów. Tak więc o ile w przypadku prowadzenia np. hurtowni obuwia, warsztatu samochodowego czy sklepu spożywczego przejęcie firmy przez spadkobierców może nie przysparzać większych problemów, o tyle w przypadku firmy transportowej może okazać się to niemożliwe.
Zgodnie z art. 16 ustawy o transporcie drogowym licencja wygasa w przypadku śmierci posiadacza licencji. Oznacza to, że automatycznie z chwilą śmierci właściciela przedsiębiorstwa transportowego prowadzonego jednoosobowo na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej licencja wygasa, co oznacza konieczność natychmiastowego zaprzestania świadczenia usług transportowych. Niestety licencja transportowa nie wchodzi w skład spadku, nie można więc jej odziedziczyć, nie można również zapisać nikomu licencji w testamencie.
Nie trzeba nikogo przekonywać, że nagłe wygaśnięcie licencji transportowej spowoduje załamanie firmy, gdyż nieobsłużeni klienci po prostu natychmiast przejdą do konkurencji. Rynek nie znosi pustki, tak więc szybko trasy obsługiwane dotychczas przez firmę zostaną przejęte przez konkurencyjnych przewoźników. Nie będzie łatwo nawet po zażegnaniu kryzysu odzyskać utraconych klientów, a w praktyce co może okazać się nawet w ogóle niemożliwe.
Inne konsekwencje
Z chwilą śmierci właściciela jednoosobowej firmy powstaje problem nie tylko z licencją transportową. Spadkobiercy nieprzygotowani na taką sytuację tracą automatycznie dostęp np. do rachunków bankowych firmy, co uniemożliwia wykonanie najprostszego przelewu dla kontrahentów czy pracowników.
Z chwilą śmierci właściciela powstaje naprawdę poważny problem z zawartymi umowami kredytu, leasingu czy najmu długoterminowego. Może się okazać, że bank czy firma leasingowa dbając o swoje interesy zażąda natychmiastowej spłaty całej kwoty kredytu albo zwrotu leasingowanych ciężarówek i naczep. Co to oznacza dla dalszego bytu firmy nie trzeba nawet opisywać.
Co więcej – zgodnie z art. 632 kodeksu pracy z chwilą śmierci pracodawcy wygasa stosunek pracy, a pracownikowi przysługuje odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia. Może się więc okazać, że z chwilą śmierci właściciela jednoosobowej firmy nagle odejdą wszyscy pracownicy.
Jeżeli siedziba firmy nie stanowiła własności przedsiębiorcy, z chwilą śmierci właściciela firmy powstaje problem z tytułem prawnym do dalszego korzystania z siedziby firmy. Powstaje bowiem poważna wątpliwość co do dalszego trwania np. umowy najmu czy dzierżawy. Może okazać się, że firma zostanie zmuszona do opuszczenia dotychczas zajmowanej siedziby.
Śmierć właściciela firmy może oznaczać również brak jedynej osoby posiadającej w firmie transportowej certyfikat kompetencji zawodowych, co jak wiadomo jest niezbędnym warunkiem wykonywania działalności transportowej.
Podsumowując powyższe skutki śmierci właściciela jednoosobowej firmy transportowej można wskazać, że z tą chwilą firma może zostać pozbawiona możliwości wykonania jakiegokolwiek przewozu, może stracić wszystkich pracowników, kierowców, swoją siedzibę oraz środki transportowe. Z pewnością jest to niewesoła perspektywa dla spadkobierców przedsiębiorcy. Jak się okazuje, spadkobiercy nawet zgodnie współpracując chcąc kontynuować działalność, mogą mieć z tym spory kłopot.
Jak sobie z tym poradzić
Ustawodawca przewidując takie sytuacje wprowadził pewne możliwości prawne mające w zamierzeniu ułatwić spadkobiercom sprawne przejęcie firmy i kontynuowanie działalności gospodarczej. Jak się jednak okazuje, w praktyce może wcale nie być tak różowo.
Pierwszym prowizorycznym ułatwieniem jest rozwiązanie przewidziane w art. 16 ust. 4 ustawy o transporcie drogowym. Zgodnie z tym przepisem w razie śmierci osoby posiadającej licencję organ, który jej udzielił, na wniosek osoby, która złożyła wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, wyraża zgodę, w drodze decyzji administracyjnej, na wykonywanie uprawnień z niej wynikających przez okres nie dłuższy niż 18 miesięcy od daty śmierci posiadacza licencji.
Jak się jednak okazuje w praktyce, rozwiązanie to jest jedynie połowiczne i nie rozwiązuje wielu poważnych problemów. Po pierwsze zgoda na wykonywanie uprawnień z licencji zmarłego właściciela jest udzielana w formie decyzji administracyjnej. Oznacza to konieczność złożenia stosownego wniosku do organu, który następnie ma kodeksowo aż 30 dni na załatwienie sprawy. Do tego czasu firma musi bezwzględnie „stanąć”, co może oznaczać utratę wielu klientów i renomy firmy.
Po drugie, jak wynika z przepisów kodeksu cywilnego, spadkobiercy mają aż 6 miesięcy na złożenie oświadczeń o przyjęciu bądź odrzuceniu spadku. Jeżeli oświadczenia te nie zostały nadal złożone, to występowanie z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku nie ma większego sensu, gdyż zostanie on oddalony przez sąd. W przypadku sporu między spadkobiercami (jak to się niestety często zdarza), nawet kilka osób może złożyć wnioski o stwierdzenia nabycia spadku, co raczej uniemożliwi organowi wydanie pozytywnej decyzji dla wszystkich z nich.
Po trzecie ustawa o tym wprost nie wspomina, ale należy przyjąć, że osoba wnioskująca o wydanie pozytywnej dla siebie decyzji o zgodzie na wykonywanie uprawnień licencji należącej do zmarłego musi spełnić wszystkie wymagania stawiane każdej firmie transportowej. Począwszy od tytułu prawnego do pojazdów (jak to wykazać bez przeprowadzenia całej sprawy spadkowej?), poprzez zgromadzenie wszystkich dokumentów (niekaralność, otworzenie własnej działalności, NIP, REGON itd.), kończąc wreszcie na zabezpieczeniu finansowym w niebagatelnej wysokości 9.000 EURO na pierwszy pojazd i 5.000 EURO na każdy następny. Szybkie spełnienie wszystkich wymagań może okazać się niemożliwe do spełnienia przez spadkobierców.
Po czwarte wreszcie nawet szybkie uzyskanie pozytywnej decyzji administracyjnej nie niweczy pozostałych opisanych powyżej skutków śmierci właściciela jednoosobowej firmy, jak wygaśnięcie stosunków pracy czy też poważne problemy z zawartymi umowami kredytowymi, leasingu, najmu czy dzierżawy.
Przeniesienie licencji
Drugim rozwiązaniem, proponowanym przez ustawodawcę w przypadku śmierci właściciela jednoosobowej firmy, jest przeniesienie licencji na spadkobiercę. Jak się jednak znowu okazuje, jest to niestety rozwiązanie prowizoryczne, w żaden sposób nie gwarantujące dalszego istnienia firmy transportowej.
Zgodnie z art. 13 ust. 2 ustawy o transporcie drogowym organ, który udzielił licencji, przenosi w drodze decyzji administracyjnej uprawnienia z niej wynikające w razie śmierci osoby fizycznej posiadającej licencję i wstąpienia na jej miejsce spadkobiercy.
Rozwiązanie to ma podobne wady jak opisywane powyżej. Przede wszystkim niezbędne jest złożenie odpowiedniego wniosku do organu oraz uzyskanie pozytywnej decyzji administracyjnej, co może trwać nawet wiele tygodni. W międzyczasie firma nie może w ogóle funkcjonować, co może oznaczać jej koniec. Ponadto jak wynika z przepisów niezbędne jest uprzednie uzyskanie stwierdzenie nabycia spadku (albo notarialne poświadczenie dziedziczenia), co również może trwać wiele dni. Dużo czasu może również zająć spadkobiercom spełnienie wymagań stawianych każdej firmie transportowej, a np. szybkie zgromadzenie niezbędnych środków finansowych jako zabezpieczenie może okazać się niemożliwe. Nawet szybkie uzyskanie przeniesienia licencji nie niweczy też innych skutków śmierci właściciela firmy, jak problemy z umowami leasingu, kredytowymi czy najmu.
Wady przedstawionych rozwiązań
Jak wynika z powyższego skrótowego nawet opisu, rozwiązania wprowadzone do ustawy nie stanowią żadnej gwarancji płynnego przejęcia firmy transportowej przez spadkobierców. Można powiedzieć więcej – gwarantują one wręcz opisywane problemy. Niestety sytuacji nie poprawia nawet sporządzenie przez spadkobiercę testamentu o odpowiedniej treści, jak również skorzystanie z całkiem nowej możliwości tzw. zapisu windykacyjnego. Zapisanie bowiem całego przedsiębiorstwa transportowego wybranej osobie nie pozwala bowiem ominąć wszystkich wymogów opisywanych z przeniesieniem licencji. Jak już wspomniano licencja nigdy nie jest dziedziczona, nie można też jej nikomu przekazać w testamencie. Nawet więc uzyskanie przeniesienia licencji nie pozwala na wyeliminowanie wszystkich ryzyk i problemów związanych z przejęciem firmy transportowej po zmarłym właścicielu. Właściciel firmy planując rozwój wydarzeń nie może również wykluczyć kłótni i sporów między spadkobiercami, co niemal zawsze przekreśla wszelkie plany i przewidywania i niemal gwarantuje nawet szybki rozpad firmy.
Jedyne skuteczne rozwiązanie
Rozważając sposoby na wyeliminowanie wszystkich ryzyk i potencjalnych problemów związanych ze śmiercią właściciela firmy trzeba przyjąć jedno rozwiązanie, które zagwarantuje sprawne i płynne przejęcie firmy przez spadkobierców. Rozwiązanie takie musi po prostu uniezależnić istnienie przedsiębiorstwa przewozowego od życia danej osoby fizycznej. Jednym z takich sposobów jest prowadzenie firmy w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (podobnie przy spółce akcyjnej). Przy takiej formie działalności w przypadku śmierci wspólnika (osoby posiadającej udziały w spółce, nawet wszystkie) nie ma żadnego wpływu na formalne dalsze istnienie spółki oraz na posiadanie przez nią licencji transportowej. Po prostu dziedziczone są tylko udziały w spółce, a spółka posiadająca licencję istnieje dalej. Kontrahenci czy nawet pracownicy spółki mogą nawet nie dowiedzieć się o zmianie właściciela firmy (posiadacza udziałów). Jeżeli właściciel firmy był powołany do zarządu spółki, wystarczy że spadkobiercy powołają nowy zarząd, a spółka nadal bez przeszkód czy przerw istnieje i funkcjonuje dalej. Warto też podkreślić, że prowadzenie firmy transportowej w formie spółki z o.o. bardzo ułatwia właścicielowi tzw. planowanie spadkowe. Nie musi bowiem martwić się w jaki sposób przekazać poszczególne przedmioty firmowe poszczególnym spadkobiercom – wystarczy, że zapisze danej osobie posiadane udziały w spółce.
Oczywiście należy zdawać sobie sprawę z wielu trudności i dosyć wysokich kosztów przekształcenia jednoosobowej firmy w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. W spółce z o.o. niekorzystne są zasady podwójnego opodatkowania czy też wyższe koszty oraz trudności codziennego funkcjonowania, związane np. z pełną księgowością czy trudnościami z wypłatą wypracowanego zysku. Z drugiej jednak strony przy spółce z o.o. istnieje możliwość wyłączenia osobistej odpowiedzialności właściciela za ewentualne zobowiązania spółki. Z pewnością w przypadku śmierci właściciela wszystkie minusy okażą się nic nie znaczącymi przeszkodami w porównaniu z korzyściami wynikającymi z możliwości płynnego przekazania firmy następnemu pokoleniu.
Innym rozwiązaniem jest formalne przekazanie firmy transportowej jeszcze za życia właściciela, np. dzieciom właściciela, a więc młodszym osobom. Wadą takiego rozwiązania jest brak możliwości wykluczenia nagłej śmierci nawet młodszego przedsiębiorcy. Po drugie nie wszyscy właściciele firm chcą przekazać firmę kolejnemu pokoleniu, a młodsze pokolenie może po prostu nie być gotowe na formalne przejęcie firmy po rodzicach.
Robert Walczak
radca prawny
www.rwalczak.pl
Data dodania: 2011-11-12